środa, 26 sierpnia 2015

Trzy kropki i wykrzyknik.


Potrzebuję natchnienia, celu.
Inspirujących ludzi dookoła.
Bo czuję, że grzęznę w życiu, ale nie w tym dobrym znaczeniu.
(O ile w ogóle "grzeznę" ma jakieś dobre znaczenie).

Praca.
Słuchanie narzekań koleżanki z biurka obok, znoszenie fochów drugiej.  
Co na obiad?
Muszę pozmywać naczynia i wstawić pranie.
Przydałoby sie zatankować auto, bo na wodę nie jeździ.

Borze zielony, co mnie to wszystko obchodzi?
Dobrze, że dzieci nie ma w tym całym galimatiasie, bo miałyby strasznie sfrustrowaną matkę, a po co im to. 

"Nie tak to miało wyglądać" - stwierdził nieraz każdy z Was.
"Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej" - ta natrętna myśl wwiercała się w niejedną głowę.

Ciągle mnie gna do przodu. Ciągle nie mieszczę sie w jakieś ramy, nie pasuję.



poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Powrót do domu.

Minął rok od wyprowadzki.
I dokładnie rok później wracam w to-samo-ale-już-inne miejsce.
Po drodze wydarzyło się tyle, że ho ho.
Różni ludzie, dziwne spotkania, niepotrzebne kompromisy.
Fajne momenty, ale nie chwile.
Tułaczka w dosłownym znaczeniu i bezdomność duchowa.
Ciągle w nas wierzył. Niedorzecznie, nielogicznie.
Na szczęście!
Dobrze być z powrotem.














niedziela, 1 lutego 2015

wtorek, 27 stycznia 2015

Zabardz.o




"Za bardzo kochała. Te właśnie psują wszystko najszybciej i najdokładniej. Chcą dostać tyle samo, ile dają i pewnego dnia wali się wszystko. Wtedy odchodzą."
                                                                            
                                                                                          ~Marek Hłasko 





ostatnie skrzypce


Prawda kończy się tam, gdzie zaczynają się słowa.

                                                                Lao Tze








Czasami lepiej nie mówić, co się chce powiedzieć.


piątek, 26 grudnia 2014

Mało świątecznie.


Cholerne tłumy.
Przypadkowe spotkania.
Niechętne spojrzenia.
Niewyraźny uśmiech.
"Nie mam czasu."
Spałam tylko 5 godzin.
Znowu nie ma gdzie zaparkować.
Kiedy będzie wreszcie ten piątek?
To już czwarta kawa dzisiaj...
Jak jedziesz, baranie?!
I jeszcze te rachunki do zapłacenia.
Na kiedy deadline?
Oddzwonię do Ciebie jutro.


Miasto biegnie, a my z nim.
Dokąd...?


Zatrzymaj się na moment. Wtedy widać wyraźniej.


piątek, 31 października 2014

Daj mi spokój!

Tyle myśli w głowie. 

Tak bardzo próbuję zbawić świat i wszystkich mi bliskich.

Układam mnóstwo możliwych scenariuszy i każdy z nich przeżywam po stokroć.
Reaguję nieadekwatnie. Zbyt lub zbyt mało emocjonalnie.


Ciężkostrawny koktajl wygórowanych ambicji oraz perfekcjonizmu podszytego lękiem.
Czoło się marszczy, oczy smutnieją.


Ręce opadają!

Po co to wszystko...?
Przecież często jest tak dobrze, zauważ to dziewczynko.

Chciałabym częściej poddawać się biegowi wydarzeń. Go with the flow, jak to mówią po angielsku.

Na jogę się zapisuję. Podobno pomaga.
Zobaczymy.






--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                 Sytuacja miała miejsce pewnego dnia. 
Spacerowała wtedy dziewczyna mostem pełnym kłódek. 
Ktoś uwiesił, a ona spacerowała i kontemplowała.




Tak jej się te kłódki spodobały, że postanowiła uszyć sobie z nich sukienkę. Dla pewności połknęła kluczyk, by nikt nie zabrał jej tego, nad czym tak mozolnie i wytrwale pracowała. Była zachwycona swoim dziełem. Szczęśliwa jak stąd do Warszawy i z powrotem.




Niestety, nie wszystkim się to spodobało. Co niektórzy zazdrośnie obserwowali zza winkla, życząc jej by udławiła się tym swoim szczęściem. Lub, w najlepszym przypadku, poszła do diabła.




A przecież babcia ją ostrzegała. 
"Dziecko, bądź umiarkowanie szczęśliwa, bo jak będziesz za nadto, to ludzi w oczy kole.
No nie wypada po prostu. "




Na szczęście (!) panienka owa stwierdziła, że chwilowo ma to w dupie i poszła wylegiwać się w promieniach słońca przy fontannie.

HAPPY END.



:)