Potrzebuję natchnienia, celu.
Inspirujących ludzi dookoła.
Bo czuję, że grzęznę w życiu, ale nie w tym dobrym znaczeniu.
(O ile w ogóle "grzeznę" ma jakieś dobre znaczenie).
Praca.
Słuchanie narzekań koleżanki z biurka obok, znoszenie fochów drugiej.
Co na obiad?
Muszę pozmywać naczynia i wstawić pranie.
Przydałoby sie zatankować auto, bo na wodę nie jeździ.
Borze zielony, co mnie to wszystko obchodzi?
Dobrze, że dzieci nie ma w tym całym galimatiasie, bo miałyby strasznie sfrustrowaną matkę, a po co im to.
"Nie tak to miało wyglądać" - stwierdził nieraz każdy z Was.
"Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej" - ta natrętna myśl wwiercała się w niejedną głowę.
Ciągle mnie gna do przodu. Ciągle nie mieszczę sie w jakieś ramy, nie pasuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz