piątek, 26 grudnia 2014

Mało świątecznie.


Cholerne tłumy.
Przypadkowe spotkania.
Niechętne spojrzenia.
Niewyraźny uśmiech.
"Nie mam czasu."
Spałam tylko 5 godzin.
Znowu nie ma gdzie zaparkować.
Kiedy będzie wreszcie ten piątek?
To już czwarta kawa dzisiaj...
Jak jedziesz, baranie?!
I jeszcze te rachunki do zapłacenia.
Na kiedy deadline?
Oddzwonię do Ciebie jutro.


Miasto biegnie, a my z nim.
Dokąd...?


Zatrzymaj się na moment. Wtedy widać wyraźniej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz