"Cicho sza.
Pusto ostatnio zrobiło się w moim świecie kontaktów damsko-męskich.
Aż nie poznaję siebie, bo zazwyczaj po rozstaniu z uporem maniaka pakowałam się w kolejne męskie ramiona. Często przypadkowe, niestety.
Cicho sza.
Dopuszczam spotkania tylko z jednym znajomym, którym nie jestem zainteresowana jako materiałem na przyszłego partnera. Po co? Dla świadomości, że jednak jakiś facet się mną interesuje choćby na tyle, by zaprosić mnie na herbatę.
Uściślając - obecnie nie jestem zainteresowana żadnym mężczyzną jako potencjalnym partnerem. Gdy myślę o kolejnym związku, to słabo mi. Mdleję i rozpadam się na kawałki, przypominając sobie te wszystkie dylematy, rozterki i ataki zazdrości. I z ulgą wracam do mojego cichego świata na społecznym uboczu, gdzie otula mnie światło monitora lub blask zapachowej świeczki."
Czy coś się zmieniło od tamtego czasu?
Odrobinę.
Zaczynam się otwierać.
Otwierać głowę.
Odważniej marzyć.
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
A w sercu lżej się robi. Mija. Prze-mija.
Więcej miejsca na spojrzenia innych mężczyzn.
Więcej miejsca na spojrzenia innych mężczyzn.
Może będą jeszcze ze mnie ludzie.