Czy to jest tak, że przyciągam osoby ponure, pesymistyczne, wycofane uczuciowo?
Ja sama boję się okazywać uczucia (a nie daj borze zielony w miejscach publicznych), bo krytyk w mojej głowie zaraz oceni.
Negatywnie, rzecz jasna.
Jasna cholera mnie bierze.
Bo jestem świadkiem, jak z osoby pogodnej, pełnej zapału i chęci do działania przeistaczam się w zrzędzącego trolla, którym nigdy nie chciałam się stać.
Bo jestem świadkiem, jak z osoby pogodnej, pełnej zapału i chęci do działania przeistaczam się w zrzędzącego trolla, którym nigdy nie chciałam się stać.
Są takie dni, kiedy mam serdecznie dość siebie.
Ostatnio takich dni coraz więcej.
A tu wiosna już dawno.
Szkoda, że bawią się beze mnie.
Ze smutkiem i lekkim niepokojem przyznaję, że czekam aż jutro po pracy zasiądę i otworzę piwo.
Psssss...
